Firefox w trunk dorobił się nowego silnika JS. nie wnikam w nazwę, bo mnie ona nieszczególnie interesuje.
Firefox ze źródła innego niż trunk, rzekomo z tym nowym silnikiem JS, okazał się fake’iem, albo miał wyłączone bajery nowego silnika, zupełnie, jak obecnie Firefox w trunk. Nie wiedziałem, że trzeba je włączyć i wywaliłem tarbalkę po kilku minutach.
Zainstalowałem do zabawy w testowanie nowego GNOME i Firefoksa, Fedorę 9 (bezboleśnie można zaktualizować pakiety do niestabilnych wersji), pobrałem Firefoksa z latest-trunk, włączyłem dwie opcje: javascript.options.jit.chrome oraz javascript.options.jit.content i uruchomiłem dziada ponownie.
Jednak można mierzyć przyspieszenie w razach. Dowaliłem Firefoksowi wielką historię. Z miną seryjnego mordercy otworzyłem menu "Historia" i doznałem zonku. Jak na złość, Firefox nie przymulił się. Pomyślałem – otworzę okno z historią, tego nie przeżyje
. I znowu zonk. zrobił to całkiem zwinnie. Próba zabicia (spowolnienia czasowego tak właściwie) go usuwaniem wielkiego kawałka historii, także nie przyniosła oczekiwanego skutku.
Firefox 3.1 zdaje się być tym, czego oczekuję od Firefoksa, odkąd go używam. 1.0? 1.5? Coś w tych okolicach.
Mogę więc sobie odpuścić zabawę w Operę, gdyż moja aktualna przeglądarka lada chwila (tj. za parę tygodni? miesięcy?) pojawi się w swojej nowej, odtłuszczonej skórze.
Radzę pobawić się samemu, bo ja już więcej chyba chwalić go nie będę, bo szczęka mi opadnie na amen
.
Omal nie zapomniałem wspomnieć – mam włączonego Compiza i paski z pytaniami o zapamiętanie haseł itd. pojawiają się płynnie. To się nazywa zonk!
.
.

