- bitwa pod Partycją – moje zwycięstwo;
- bitwa pod GRUB-em – moje zwycięstwo;
- bitwa pod WLAN – moja klęska;
- wycofanie wojsk i zaatakowanie pod Chroot – moje zwycięstwo;
- bitwa pod Makepkg (splashy, splashy-theme-darch) – moje zwycięstwo.
Taki krótki opis bitew. Wojna zakończona .
Generalnie to wszystko zajęło mi trzy dni z baaardzo długimi przerwami
.
Jeszcze pamiątkowy szot Archa.
I bootchart.

I ostatecznie kraina zwana OpenSUSE nie zostanie podbita przez Livio
Ćśśś, to na razie tylko przelotny romans
.
urodzony strateg xD
Ba, podszedłem go z drugiej strony i to się okazała jego pięta achillesowa, właśnie ładuję w niego stery i wiele innego softu
.
soft injection
Yup. Pójdę za te działania pewno do kryminału, bo to zakazane w wielu krajach, no ale co tam, większa przyjemność ;D .
@marines: ja za to lubię przerabiać piosenki
ke?
no a propos Livio – urodzonego stratega
a xD
Ale czcionki na screenie masz ssące, no chyba że to celowo. Ja ciągle walczę z Fvwm, ciężko jest.
No w Archu to miałem paskudne… Na susełku mam fajne, takie jakie chcę.
Walnij notkę, jeśli uda ci się jakoś je poprawić.
A tu żadne .fonts.conf nie zadziała? Wiem, że pod Debianem & Ubuntu to poprawia wygląd czcionek – jak jest pod Archem nie wiem.
Ja nie instalowałem Archa, żeby go używać. To przelotny romans i szybkie uruchomienie GNOME pod rootem
.
Też ostatnio walczyłem z Archem.
Podobnie jak ty miałem problemy z Grubem. Zażądałem sobie, aby nie instalował GRUBa. Wolałem dopisać parę linijek do menu.lst na partycji z Debianem. Miałem jednak trochę problemów, bo linijki z menu.lst na partycji Archa były błędne – musiałem je poprawić. Sporo czasu minęło, zanim zorientowałem się co było źle.
Potem trochę się męczyłem z X’ami, ale jest już dobrze.
Może jutro się jeszcze nim pobawię.
U mnie generalnie distro, instalowane tak jak Arch, czy Debian (z konsoli) nie ma racji bytu, bo jak mam go zainstalować, i jeszcze pakiety z Internetu dociągnąć, podczas gdy samo odpalenie WiFi sprawia taki problem, że trwa tyle czasu, ile wolałbym przeznaczyć na postawienie systemu z ulubionym środowiskiem.
Moim problemem z GRUB-em była „
ołamana” linia. Ileż się musiałem nagóglać, żeby się o tym dowiedzieć
.
Poza tym, to wolę instalatory z GUI, bo te tekstowe bardziej męczą wzrok (czarny tekst na szarym tle „okienka”, a pod spodem niebieskie tło). a i trzeba coś wpisywać często (kopiowania w konsoli bez GPM przynajmniej nie ma), a w GUI to klik, klik, zawartość płyty skopiowana na dysk, wszystko działa od ręki, nie mam takiego stracha, że przez dodanie splasha system mi się nie włączy, bo splash jest od razu, a i nie muszę z WiFi walczyć, bo mam działającego NetworkManagera.
A instalacja via —root jest męcząca, bo nie po to chcę zainstalować system, żeby drugi siedział obok jako „instalator”
.
Kurde, jak drugi wpis mi wyszedł ten komentarz :> .
Ja akurat Debiana i Archa instalowałem pobierając brakujące pakiety z internetu. W prawdzie trochę czasu trwało pobieranie, ale na szczęście ten proces mam już za sobą. Miejmy nadzieję, że na długo
.
Mnie osobiście podoba się bardzo instalacja tekstowa, ponieważ jest szybka. O wiele szybciej na ekranie pokazuje się ‘dialog’ niż jakieś okienko GUI.
Tia, pokazuje się szybciej… Ja przez moje chęci skonfigurowania spędzam za dużo czasu z tekstowymi instalatorami. Im mniej opcji, tym więcej mam potem czasu na inne zabawki, hehe
.
A generała nie wspomniałeś :>
Generałów to by było z dwóch jak nie trzech: ofkors Ty, matiit i kUtek
.
BTW. dojdziesz do wprawy w instalacji to samo będzie się instalować
E, najgorsze, że do instalacji Archa potrzebuję drugiego systemu. Archie (LiveCD z Archem) to chyba jakieś nieaktywne, albo zdechłe już jest…
No niestety. Ja używałem do tego celu Ubuntu, przynajmniej tam nie trzeba nic ustawiać
Buah, cwaniak
.
Ja to sobie w susełku naśmieciłem trochę, a potem Archa wywaliłem. No ale co tam
.
Swoją drogą, to wiki Archa wspomina o pacman.static, a tego w paczce z pacmanem już nie ma.
Już niema. Bodajże od wersji 3.2
pacman-static jest w archlinuxfr, z tego, co widziałem…