Zbliża się wielkimi krokami wielki dzień dla projektu openSUSE – 18. grudnia, czyli dzień, w którym wydana zostanie kolejna wersja dystrybucji.
W związku z tym, pierwsze artykuły o zmianach, pozwalam sobie nazwać przebłyskami
.
- Przygotowania do SUSE Studio?
-
Ponownie, wydaje się, że moja teza jest prawdziwa. openSUSE przygotowuje się pomalutku do otwarcia SUSE Studio.
Po pierwsze zmieniło licencję z umowy EULA na tekst niemal czysto informacyjny, na wzór projektu Fedora. Ma to za zadanie zwiększyć elastyczność dystrybucji a pośrednio – gamę zastosowań.
Ale to nie wszystko. Zadeklarowano, że openSUSE będzie zawierać od najbliższego wydania tylko otwarte oprogramowanie. Jest to, zdaje się, kontynuacja tego, co zaczęto wraz z 10.1 czy 10.2, czyli zastępowanie zamkniętego oprogramowania otwartym, a następnie kompletna eliminacja go z oficjalnych obrazów płyt czy serwerów lustrzanych. Nie daję głowy, ale wydaje mi się, że to oznacza śmierć repozytorium NON-OSS (Adobe Reader, Flash Player i inne produkty).
Nie lubię się powtarzać i nie lubię być za bardzo stronniczy, ale patrząc na sposoby modyfikacji Fedory i openSUSE do własnych potrzeb, Fedora wciąż wypada gorzej bo do tego celu wymagany jest Revisor, który to pobiera repozytoria na dysk, a nie serwis internetowy, zajmujący się tym online.
Zastanawia mnie jedna kwestia. Zamknięty firmware. Firmy Ralink czy Broadcom do swoich kart sieciowych na Linuksie wymagają firmware. Ubuntu, a nawet nieco ortodoksyjna Fedora zawierają je w domyślnych obrazach płyt (dzięki spełnieniu warunków postawionych przez wydawców), a openSUSE nie. Cóż to ma znaczyć? Czy projekt openSUSE nie znadinterpretuje przypadkiem nowych zasad postępowania i nie usunie tej odrobinki, która obecnie jest dostępna na LiveCD/DVD? Mam nadzieję, że nie, chociaż… Widać, że SUSE Studio nadchodzi a to wieszczy, że bez większej zabawy przygotuję sobie osobistą płytę z systemem i nie będę się musiał martwić
. - Moja mała dygresja…
-
Wiem, że to głupie i niefajne, ale tak bardzo coś mi się spodobało, że nie mogę omieszkać podzielić się tym ^^ .

Bambusowy laptop. Czyż nie ładny? Czyż nie fajny? Dwanaście cali to mało i pewnie b. niska rozdzielczość ekranu jest tam dostępna, ale czy nie jest to kierunek w jakim przenośne komputery mogłyby iść? Ładnie wygląda to to, z pewnością jest przyjemne w dotyku a i nieszkodliwe. I z rozkładem na części pierwsze pewnie łatwiej
.Gdyby ktoś chciałby mi sprawić prezent, to tak wyglądający komputer jest dla mnie idealny. Tylko może kapeńkę większy (15 lub więcej cali jest ok)
.
Miałem instalować Fedore (10) ale poczekam Jak wyjdzie stablina 11.1 i się przerzucę na OpenSUSE.
A bambusowiec kusi swym wyglądem.
Wiesz, mówisz mało, ale jak na notebooka to wystarczająco. Po za tym po co jakaś supadupa-zajebiaszczo-zajebiaszcza rozdzielczość, skoro i tak nię nie poszpanujesz dużo (odświeżanie i praca karty graficznej używa baterii jednak, nie?) :>
Wiesz, mnie 768px wysokości nie zadowala, a co dopiero 1024px szerokości ^^ .
Teraz mam 1280×960 i ledwo starcza
.
Ja obecnie mam 1280×800 na 15,4″, ale jakbym dostał w ręce jakąś 13″ z rozdzielczością 1900×1080 albo wyższą
tylko niestety musiałbym pogodzić się z kilkoma minutami mniej na baterii, ale za to fonty muszą wtedy wyglądać cudnie (w końcu od czegoś ta rozdzielczość logiczna istnieje). A jeszcze najlepiej wyświetlacz OLED