Pasjonujący tytuł
. Tak sobie pomyślałem, że skoro Thunderbird to „piorunujący ptak” czy coś takiego, to szlag trafiający pocztę będzie pasował ^^ .
Tym razem jednak nie będzie o poczcie, ale dalej o Thunderbirdzie i o tym, jak się rozwija.
Pasjonujący tytuł
. Tak sobie pomyślałem, że skoro Thunderbird to „piorunujący ptak” czy coś takiego, to szlag trafiający pocztę będzie pasował ^^ .
Tym razem jednak nie będzie o poczcie, ale dalej o Thunderbirdzie i o tym, jak się rozwija.
Pamiętacie konkurs na najlepszego bloga informatycznego?
Zająłem w nim zaszczytne, bo bodajże siódme miejsce
. Dzisiaj dotarł do mnie pakunek z upominkami – długopisami. Dopiero teraz doczytałem, że będą rozsyłane nagrody upominki, stąd moje zdziwienie
. Autorzy blogów z miejsc od 7 do 13 otrzymają upominki niespodzianki ufundowane przez webhat.pl.
.
Najciekawsza nie jest jednak moja dobra, choć krótka pamięć, a błędy na kopercie. Z Rusinka przemianowano mnie na Rasinka i walnięto się w nazwie ulicy :] . Zamiast „b” wyszło coś na wzór „do” napisanego bardzo blisko siebie. Chwała nadającemu, że listonoszy i kurierów mamy rozgarniętych a ludzi w miarę kulturalnych (Ubuntu nadano bez numeru mieszkania), bo inaczej w ogóle nie otrzymałbym tych długopisów
.
Jakże mógłbym się powstrzymać przed przeniesieniem tagu #gastrofaza z Blipa na mojego bloga, rozszerzając wpis o przepis :> ?
Dzisiaj, na specjalne życzenie (^agnieszkakm, na trzy, cztery
machamy; trzy, cztery
!) przepis na mój numer popisowy, czyli omlet. Popisowy bo zawsze go przypalę z jednej strony przez nieumiejętność obracania go
.
Podawać z dżemem, bitą śmietaną, miodem, syropem klonowym czy czymkolwiek innym
.
Smacznego
!
Zdjęcia niet, chyba, że ktoś podeśle
.
Wspomniałem ostatnio o moich problemach z openSUSE. Kilka dni zajęło mi odnalezienie przyczyny moich problemów. Zgłoszenie ich jako błędów w bugzilli okazało się w 50% strzałem w dziesiątkę
.
Problem, o który podejrzewałem ConsoleKit, jak się okazało, wynikał z błędnego pliku usługi Javy Suna. Usługa zamiast uruchomić się i zwolnić terminal, blokowała go, przez co kolejne usługi podczas rozruchu nie były uruchamiane. Jak się okazało, było jeszcze ciekawiej. Komentarz LSB był wadliwy, przez co było niemożliwe wyłączenie usługi z rozruchu. Musiałem usunąć Javę.
Każdorazowo po instalacji wyłączam usługi. Oczywiście nie robię tego na pałę, tylko czytam opisy. Stwierdziłem, że network-remotefs mnie nie dotyczy, bo nie montuję zasobów SMB ani NFS ani tym podobnych. Jak się okazało, dopiero po jakimś czasie zlikwidowano ten problem, zmieniając opis usługi. W 11.2 będzie już więc od razu po instalacji wiadomo, że network-remotefs == NetworkManager. W 11.1 dopiero po aktualizacji.
Zniknęło… Samoistnie. Jest to jeden z tych elementów dystrybucji Linuksa, który zawsze płatał mi figle. Teraz tylko czasem słychać zacięcia, nie trzaski, jak skacze zużycie CPU.
Sterowniki nVidii wydają się być stabilne już dłuższy czas, a ja na nie zrzuciłem winę. Problem leżał w ~/.bashrc. Jakakolwiek próba zmiany XAUTHORITY to głupota. Lepiej dokleić xhost +local:root, by aplikacje roota spod sudo ładnie startowały (do /etc/sudoers trzeba tylko do env_keep dopisać DISPLAY i XAUTHORITY).
Wygląda na to, że nabrałem znowu troszkę doświadczenia i rozwiązałem swoje problemy. Mogę więc wrócić do niezwracania uwagi na system
.
Dawno nie było wpisu z serii Nowości, więc pora podzielić się kilkorgiem ciekawych „świeżynek” (tak pewna dziewczyna podlizywała się redaktorowi gazety, choć to nazwa potrawy mięsnej
). Czytaj dalej
W lipcu pisałem o otrzymaniu pudełka z openSUSE 11.0, dzisiaj historia się powtarza, chociaż jest jeszcze ciekawiej
.